Wednesday, May 5, 2010

the power of fire..

Weekend majowy spędziłam w jedynym miejscu które mogłabym sobie na tę okazję wybrać .. w Jerzykowie pod namiotami :) to moje miejsce o którym pisałam wcześniej.. to magiczne które "ładuje baterie" :).. zresztą.. wy wiecie o które chodzi ;p
Po za wyłączeniem telefonu komórkowego i całkowitym wyłączeniem "myśli o pracy" zajmowałam się wszystkim tym, co sobie zaplanowałam. Łowieniem, czytaniem.. odpoczywaniem, przebywaniem ze znajomymi i rodziną (moja kochana siostra z partnerem Bartkiem, również z nami "namiotowali") oraz paleniem ognisk.

To ostatnie rzecz jasna, jak najbliżej wody i oczywiście z samych wyschniętych "chrustów" - absolutnie nie potrafiłabym zdrowego drzewa pociąć siekierą (a i takie przypadki w lesie można zaobserwować!) wracając jednak do ogniska.. rozpaliłam kilka w ciągu zaledwie 2,5 dnia i muszę wam powiedzieć, że nawet nieźle mi to szło. Za dnia malutkie... tylko na tyle by kiełbaskę na patyku można było upiec.. wieczorem zaś paliliśmy większe, tak by ogrzało każdego z naszej 8 osobowej ekipy namiotowców :) Urok ogniska w nocy był oszałamiający.. siedzieliśmy, rozmawialiśmy.. śmialiśmy się.. a ognisko skwierczało i pachniało paloną brzozą..
Ja jak to ja.. oczywiście chwyciłam za aparat..











Zadziwiające jak potężnym żywiołem jest ogień, właściwie to fundamentalny wynalazek naszej cywilizacji.. również w kontekście kulturowym ogień zawsze był obecny, np. według mitologii greckiej to właśnie Prometeusz ukradł bogom ogień i dał go ludziom.. Ogień był też symbolem życia lub energii witalnej, lub zwyczajnie energii..
Dla mnie pozostanie niebezpiecznym i zarazem pięknym żywiołem którego nawet człowiek nie jest w stanie okiełznać..

"Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia."

— Terry Pratchett
Bogowie, Honor, Ankh-Morpork

6 comments:

Magda said...

No to miałaś udany weekend!:) zazdroszczę, ahhh...
ja niestety w niedzielę pracowałam ;( więc majówka rozbita... ;(
pozdrawiam:)

Atena said...

Fajny wypad.
Dobrze ze chwycilas za aparat, bo zdjecia niesamowite.
Pozdrawiam

Elamika said...

Rewelacyjny pomysł na weekend i wyciszenie. I choć ja sama za stara już na namioty, zazdroszczę i podziwiam.

Judytta said...

MIły wyjazd a wspomnienia pozostaną na dłużej:)
Tak, coś jest w ogniu pradawnego.

Pozdrawiam:)

agajaw said...

wieczer pri kostjore,krasiwieje miesco*

nie gniewaj sie ale wkówam rosyjski
14 pisemny....

ech u mie nia niet wremoni czto by
ujechat na takoj ekskursju,no ja
micztajem o tom.

no dziewoczki dierżyjtie palcy

AgnieszkaMD said...

Też kiedyś jeździłam pod namioty były, to fajne czasy :). I chociaż boję się ognia, to ogniska bardzo lubię :).